poniedziałek, 26 listopada 2007

FILMY ANDRZEJA

Szybowcem nad Alpami

Cofamy sie do prehistorii video. W 1994 roku video cyfrowe nie istniało. Poniższy filmik został zmontowany analogowo w formacie SVHS.
Mój alpejski weekend u mojego przyjaciela używającego pseudonimu Barba
A z Barba nic nie jest normalnie, on jest osobnikiem wyjątkowym !
Jak zaczęła sie nasza znajomość ? Pod koniec 1993 roku internet jeszcze nie istniał, ale Francja miała świetna darmowa siec o nazwie MINITEL. Jeden z serwerów w tej sieci ogłosił konkurs, w którym pierwsza nagroda była tygodniowa podróż po Kalifornii oraz Newadzie (Las Vegas). Konkurs ten był przewidziany na 6 tygodni. W ciągu pierwszych 3 dni napisałem program, który grając zamiast mnie, grał co najmniej 10 razy szybciej od człowieka ! Niestety po tygodniu zorientowałem się ze są jeszcze dwaj osobnicy którzy wpadli na ten sam pomysł, oni mieli pseudonimy BARBA i YAKA, ja występowałem jako POLONIA. Siec MINITELU była siecią telefoniczna, płaciło sie za czas komunikacji, a wiec nie można było włączyć mojego programu NON-STOP. Konkurs miał się skończyć w sobotę o 6-tej rano, ale niespodzianka, serwer pada o 3-ciej nad ranem. Nikt nie wie kto tak naprawdę wygrał, obaj z BARBA składamy protest i do Kalifornii lecą 4 osoby. BARBA i JA z osobami towarzyszącymi. BARBE poznałem w samolocie na lotnisku Charles de Gaules tuz przed wystartowaniem do San Francisco. Na początku poniższego filmiku pokazuje ekran MINITELA przed zawieszeniem sie serwera, oraz symboliczna scenę gratulacji zwycięzców ex-ekwo nakręcona na słynnym wiktoriańskim skwerku w San Francisco.
BARBA zaprosił mnie do siebie. On jest informatykiem, jego zona nauczycielka. Banalne prawda ? Ale oni maja niebanalne hobby, LATANIE. Oboje maja licencje pilotów szybowcowych i samolotowych.
A z BARBA nic nie jest normalnie. Aby być wypoczętymi, kupiliśmy bilety w wagonie sypialnym w bardzo niepospiesznym pociągu Paryz – Embrun. Zjawiamy się o 21-szej na dworcu, pociąg odwołany ! Dlaczego, no bo w Alpejskich departamentach kolejarze strajkują !
3 sekundy zastanowienia, wracamy do domu, śpię 3 godziny i już o 5-tej rano zaczynam jazdę słynną droga Napoleona przez Alpy. On przeszedł ja w czasie swoich „100 dni Napoleona” idąc na Paryż od południa. Ja drogę te pokonałem w stronę odwrotna. Droga malownicza, ale dla kierowcy mecząca, niemniej szybowce nad Alpami były tego warte.
Film ten zawiera sporo sekwencji z dziećmi BARBY, no cóż ten film robiłem również dla niego i raczej trudno było mi wyciąć te sekwencje.

Film analogowy, zremasterowany cyfrowo, nic lepszego nie da się z niego wyciągnąć ...
Młodym ludziom przypominam, ze kamery analogowe nie miały stabilizatora obrazu, tak takie to były czasy ...




Bara, przepraszam Bora Bora

Reportaż z niecodziennych wakacji na Polinezji w roku 1998.

Kręcone kamera cyfrowa, montowane cyfrowo. Ale w 1998 roku nie istniały nagrywarki DVD !!!
Film ten został zgrany na kasetę video SVHS, a po ukazaniu sie na rynku wypalarek DVD wrócił do cyfrowej wersji. Wrócił z pewnymi szumami, format SVHS nie był to format video nadzwyczajnie udany.

Wakacje na Polinezji miały trwać 3 tygodnie. Trwały tylko 8 dni, dlaczego tylko 8 ?
Wyjaśnienie na filmie, tak mniej więcej w jego połowie sielankowy klimat został nieco zakłócony przez życie.

Ale uspokajam wszystkich, nikt nie zginał, a za pieniądze zwrócone przez ubezpieczenie, w kilka miesięcy później spędziliśmy 2 tygodnie na Martynice. Ale to już zupełnie inna historia ...



9 komentarzy :

Halina pisze...

Brawo, bardzo mi się ten filmik podoba. Masz poczucie humoru, i bardzo to fajne. Po naszej rozmowie w dziale WYMIANA ZDAŃ czekałam na Twoje filmiki, i nie zawiodłam się. Bardzo ciekawie zmontowane. Wstawka zdjęciowa znakomicie uzupełnia treściowo,i kompozycyjnie. Bardzo jestem ciekawa w jakim programie całość montowałeś. Warto byłoby się podzielić uwagami technicznymi na FF. Oczywiście, to już w dziale WYMIANA ZDAŃ. Pzdrawiam

Zbigniew pisze...

"No ładne. Pozazdrościć Panie Andrzeju, pozazdrościć" To komentarz mojej połowicy. Właśnie obejrzeliśmy cały film. Całość bardzo zgrabnie zmontowana. Obawiam się tylko, że w samej czołówce, część 2 może zniechęcić do oglądania reszty. Fragment bara, bara zbyt ostry. Proponuje ten sam temat, ale w jakiejś lżejszej formie ( scenie )- mniej dosłownie bara, bara.
Ja także jestem ciekaw w jakim programie film był obrabiany i montowany.Będę wdzięczny za te informacje, jeśli odpowiesz w WYMIANA ZDAŃ.

kustonnka pisze...

Chciałem zrobić film żartobliwy, mimo ze wakacje skończyły się nie za pozytywnie i przed terminem. Mieliśmy widzieć jeszcze 2 wyspy.
A co do Bara Bara, to moim prywatnym zdaniem, to właśnie o to chodzi. Pokazywanie 2 motylków jako ilustracje do Bara Bara to byłoby poetyckie ale mało śmieszne.

kustonnka pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
kustonnka pisze...

Odpowiadam na pytanie o montaż. To były pionierskie czasy. Istniał tylko Adobe Premiere, wersja bardzo stara, która wtedy była najnowsza. Program ten uważam za beznadziejny. Bardzo nieprzyjazny i nielogiczny interfejs użytkownika, dziesiątki "bugów". zresztą, z dzisiejszego punku widzenia, to w 1998 roku nic nie nadawało się do cyfrowej obróbki video ! Komputery były przeraźliwie wolne, Windows 95, zawieszał się co chwile, bez powodów, twarde dyski byle mikroskopijne, nie było codeców MPEG-4 ale nawet MPEG-2. To ze udało mi się zrobić wtedy parę filmów uważam niemalże za cud !
Ten tekst wstawię również do forum "wymiana zdań", choć żadna rubryka za bardzo nie pasuje, wybiorę ta o sprzęcie i obróbce zdjęć.

Krajoznawca pisze...

Oczywiście "Pokazywanie 2 motylków jako ilustracje do Bara Bara to byłoby poetyckie ale mało śmieszne." Zgadzam się z tym, że motylki nie. Jednak ten fragment swoją ostrością budzi raczej niesmak. Czy nie osiągnięto by tego samego efektu unikając, aż takiej ginekologicznej dosadności.
Całość jest bardzo zgrabna, zrobiona z uśmiechem, bez zbędnych dłużyzn. Bardzo ciekawa krajoznawczo, i technicznie całkiem przyzwoita. Gratulacje, za efekt końcowy. Z wyjątkiem tego drobnego elementu wstępu.

kustonnka pisze...

To wszystko jest względne. jeśli chodzi o ten "nieszczęsny" fragmencik to ja zakwalifikowywałbym go jako ostry erotycznie, z ginekologia mający niewiele wspólnego. Ginekolog ogląda to jednak inaczej, choć oczywiście ten zawód znam to tylko z opowiadań.
Ale ciesze się, ze filmik ogólnie się podobał.

Halina pisze...

Sprawozdanie - wspomnienie z podniebnej eskapady. Bardzo prosty, i chyba dzięki temu ciekawy.

Krajoznawca pisze...

O podniebnych lotach.
Bardzo ciekawy filmik. Szybka, i z poczuciem humoru narracja. Ogląda się z przyjemnością. Jakość, jak na internet wystarczająca.